Nie uwierzycie, do jakiego bajkowego świata trafiłem! Sami wiecie, jak lubię ciekawe okolice, dlatego też wybrałem się w dwa tutejsze miejsca wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
W roku 1995 tytuł ten przyznano leżącemu na północy krasowi Aggtelek-u, który tworzy ponad tysiąc mniejszych i większych jaskiń. Są wśród nich jaskinie wodne, kryształowe, lodowe i stalaktytowe, a w nich unikatowa żywa przyroda. Znajduje się tu najdłuższa w kraju jaskinia, 25-kilometrowa Baradla. Jej wiek określany jest na ponad dwa miliony lat! Wyobraźcie sobie, mieszkał w niej praczłowiek, widziałem jego ślady…
![]() |
Można wybrać się na krótkie, długie i średniodługie podziemne wycieczki, osobiście wybrałem krótką trasę w Aggtelek i średnią do jeziora Vörös-tó. Spacerkiem obeszliśmy sale jaskini i jakbym znalazł się w baśniowym świecie. Pomysłowi turyści nadali stalaktytom i stalagmitom różne śmieszne i trafne nazwy, widziałem więc język teściowej (nie wygadajcie się przypadkeim przed babcią…), żółwia, Świętego Mikołaja, pełną kiełbas spiżarnię, głowę smoka, latarnię morską, i już sam nie wiem jakie jeszcze kształty. Dotarliśmy też do Sali Koncertowej – aż ciarki chodziły nam po plecach, kiedy słuchaliśmy tam muzyki. Mówiono nam, że latem odbywają się w jaskini koncerty, a nawet ceremonie ślubne (jak żona się dowie, napewno zechce tutaj obchodzić naszą 10-tą rocznicę …). Muzyki słuchaliśmy też w Sali Olbrzymów podczas drugiej wycieczki. Oczywiście było też i inne „naj”, prawie wysokie na 20 metrów Obserwarorium Astronomiczne.
W pięciu innych jaskiniach też wytyczono trasy wycieczkowe, jest nawet specjalna długa trasa z przewodnikiem, gdzie wymagany jest osobny sprzęt. Ach, prawie bym zapomniał, jaskinia ciągnie się także po słowackiej stronie, tam też warto się wybrać.
Na terenie Narodowego Parku Aggtelek, gdzie znajdują się te wszystkie cuda, leżą też dwie wsie: Aggtelek i Jósvafő, po których organizowane są ciekawe spacery. Widziałem regionalny dom-muzeum, prawdziwe stare chłopskie chałupy (w jednej z nich spędziłem noc), w pobliskich górach można też spacerować po ścieżkach dydaktycznych. Ciekawa jest też tutejsza przyroda żywa, dużo jest rzadkich roślin i zwierząt (np. orzeł, zimorodek, salamandra plamista, a nawet wilk). Tylko tutaj w celach zachowania genotypu hodowany jest koń huculski.
![]() |
W okolicy, prócz piękna przyrody znajdziemy wiele ciekawych zabytków, malutkie wioski (warto odwiedzić Gömörszőlős, istne muzeum), ruiny Szádvár-u zniegdyś największego zamku kresowego, klasztor koło Martonyi, wiejskie kościółki, a na dokładkę te prawdziwe wiejskie smaki! Latem wspólnie ze słowackimi miejscowościami organizowany jest Festiwal Gömör-Tornai.
W komitacie znajduje się też drugi obiekt światowego dziedzictwa, szczególna część Gór Zemplińskich, a mianowicie Region Winny Pogórza Tokajskiego, który w 2002 roku dzięki tysiącletnim tradycjom uprawy winorośli uzyskał ten tytuł jako region kulturowy. Jest to jedyny zamknięty region winny na Węgrzech, w skład którego wchodzi 27 miejscowości, co już w 1737 roku określił królewski dekret. Część centralną tego terytorium tworzy 9 miejscowości i wiele pojedyńczych wyjątkowych piwnic w Sárospatak-u, Sátoraljaújhely és Tolczwie.
Centrum regionu to miasto Tokaj, którego nazwę nosi słynne wino. Wyobraźcie sobie małe, rozciągnięte na brzegach spływających się tutaj rzek, Cisy i Bodrogu, miasteczko, gdzie zaraz za domostwami wznosi się tokajska góra o nazwie Kopasz-hegy, jej zbocza pokrywają piękne winnice. Odwiedziełem kilka gospodarstw winnych, mniejszych i większych, w samym Tokaju i w kilku sąsiednich wioskach – nie uwierzycie, jakie wspaniałe wina piłem w tutejszych piwnicach! W końcu musiałem zostać na noc, a spałem w hotelu-pałacu. (Niech będzie, dam wam okazję do małej degustacji, bo kupiłem kilka butelek!)
![]() |
Tokaje pijali i byli ich gorącymi zwolennikami tacy znani historyczni władcy jak np. cesarz austriacki Franciszek Józef, królowa angielska Wiktoria, papież Leon XIII., rosyjscy carowie, oraz oczywiście francuski Król Słońce, Ludwik XVI., który nazwał ten szlachetny trunek „winem królów, królem win”. O winach będzie jeszcze mowa, a na razie opowiem Wam o kilku miejscach tego regionu, które udało mi się odkryć.
W Tokaju, w sąsiedztwie pięknie odnowionej synagogi otworzył niedawno swe podwoje Teatr im. Ede Paulay`ego . Spacerując po Starówce dochodzi się do przystani rzecznej, gdzie można wybrać się na przejażdżkę statkiem, połączoną z degustacją na pokładzie. W Muzeum Zemplińskim w Serenczu znajduje się największy, jaki do tej pory udało mi się widzieć, zbiór widokówek, ponad 900 tysięcy sztuk! Geometryczny środek Europy znajduje się w Tállya. System piwnic w Szegi ma 5 km długości, a w nich spoczywa 17 700 drewnianych beczek. W madzkiej synagodze latem wysłuchać można przepięknych koncertów. W Erdőbénye wyrabia się słynne beczki, a tutejsi bednarze mają nawet własny taniec!
Sárospatak to miasto historii i kultury. Nigdzie nie widzałem piękniejszego zamkowego pałacu niż zamek Rakoczych. Część podzamcza poświęcona jest pamięci Świętej Elżbiety, które urodziła się tutaj przed 800 laty. W 1531 roku założono tutaj Kolegium Reformackie, od tej pory miasto jest ostoją kultury, a Wielka Biblioteka tej uczelni to prawdziwa atrakcja. Sátoraljaújhely to miłe prowincjonalne miasteczko, leży przy granicy ze Słowacją i jest najdalszym miastem regionu winnego. Znajduje się tu Archiwum Zemplińskie, a w nim kilkusetletnie oryginalne dokumenty. Czekają na Was tutaj niezwykłe miejsca i wrażenia, a do tego te wspaniałe wina… - w żadnym przypadku nie pomińcie tych okolic!








